„Paryż”   –   E. Rutherfurd lut18

Tagi

Podobne artykuły

Share

„Paryż” – E. Rutherfurd

Nie pamiętam, kiedy z takim żalem zamykałam książkę po jej przeczytaniu. Z natury jestem niecierpliwa, więc nie przepadam za przepastnymi tomiskami, a ta, której jest mi żal  ( bo to już koniec) liczy prawie tysiąc stron. Paryż to miasto, które nie pozwoli się nie pokochać. Z nostalgią wspominam jakże różne, urokliwe place i bulwary, małe targowiska, wielkie świątynie i wszystko co każdorazowo odkrywam, stanowczo za rzadko tam bywając.

Książka wywołuje wspomnienia. Razem z bohaterami przemierzam parki, piję kawę na Montmartrze i podglądam malarzy, odwiedzam cmentarze, płynę „ muchą” po Sekwanie. Widzę to, co oglądali bohaterowie książki, czuję te same zapachy, podziwiam kolory wielu parkowych kwiatów i drzew. Pragnę być tam znowu. Póki co palcem po mapie Paryża. Istnieją odczucia, które pozwalają wyzwolić się hormonowi szczęścia. To właśnie dobra książka, film, albo eksperymenty kosmetyczne, czyli chwila dla siebie. Relaks, a także radość, które zawsze zwiększają ilość endorfin. Każdy musi kochać inną osobę, musi kochać najcieplejsze dla duszy miejsca, ale by miał siłę do takiej miłości, musi kochać także siebie, a przede wszystkim swoje ciało i to bez względu na odciskający się na nim upływający czas.

BingoSpa   spełnia moje marzenia. Łagodność i skuteczność kosmetyków tej firmy wyzwala endorfiny dwa, trzy, czasem pięć razy dziennie. Krążą wokół mnie same miłe myśli i uśmiecham się do odbicia w lustrze. To sesja terapeutyczna, której dobre efekty dotykają duszę i mile podrażniają zmysły. I znowu czuję zapach paryskich Pól Marsowych.

Jolanta Korpetta-Zych